Tata, ojciec, Ojciec dyrektor, Rafał Bulski, Blog ojcowski, blogowanie, parenting
Tata, ojciec, Ojciec dyrektor, Rafał Bulski, Blog ojcowski, blogowanie, parenting
Ojciec WszędoBulscy

Stare zamczyska mają swój urok.

,
18 marca 2020
Tata, ojciec, Ojciec dyrektor, Rafał Bulski, Blog ojcowski, blogowanie, parenting

Aby dobrze się bawić nie potrzeba wyszukanych zabawek.

Któż z nas nie kochał tajemnic, opowieści z lekkim dreszczykiem, historii z sekretami i miejsc, w których coś lub ktoś może straszyć. Kto nie pamięta baśni opowiadanych przez rodziców, spoglądających co jakiś czas i upewniających się czy aby poziom „straszności” opowieści nie został przekroczony ponad „możliwości odwagi” posiadanej przez małoletniego słuchacza.

Co wy na to, aby przenieść wasze dzieci do takiego świata. Jest na wyciągnięcie ręki – przynajmniej dla mnie i zamierzam z tego korzystać w tym roku o wiele bardziej niż w latach poprzednich.

Jest takie miejsce na mapie naszego kraju, gdzie co kilkanaście kilometrów można natknąćsię na prawdziwe zamczysko albo jego ruiny. Mowa tu oczywiście o Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, gdzie nie brakuje średniowiecznych warowni strzegących granic Polski w tamtych czasach. Część z nich bezpowrotnie znika, a w miejscu gdzie kiedyś stały, pozostaje gruzowisko wapiennych kamieni, systematycznie rozkradanych przez okolicznych mieszkańców. Ale druga część zamków pomału odzyskuje swój dawny blask i mówiąc krótko ”naprawdę warto”

A teraz ze spokojem mogę przejść do propagandy, z której nic nie mam poza satysfakcją, iż komuś z Was podsunę, ciekawy pomysł na spędzenie weekendu z dzieciakami. A teraz do rzeczy:

Mirów i Bobolice,

Dwie warownie, o których nie sposób mówić osobno, pierwszy z nich jest w takcie rewitalizacji, natomiast zamek Bobolice gruntowną rewitalizację przeszedł już jakiś czas temu.  Nie będę pisał jak trafić, bo któż dzisiaj bawi się w czytanie map, z pewnością wszyscy wpiszą w „googlowską nawigację” zamek Mirów lub zamek Bobolice, ważne tylko aby upewnić się, że owe miejscowości mieszczą się w powiecie myszkowskim.

Jadąc zarówno od strony Katowic jak i Częstochowy w pierwszej kolejności napotkamy remontowane ruiny Mirowskiej warowni, obecny właściciel z pewnością dla swojego bezpieczeństwa ogrodził ją teraz murem, uniemożliwiając na chwilę obecną wejście na teren zamku.  Wzdłuż muru biegnie jednak ścieżka, którą możnadostać się na polanę zamkową, gdzie możnapodziwiać zarówno samą twierdzę jak również widok na piękną pagórkowatą krainę rozciągającą się między zamkami.  Polana przed zamkiem to miejsce idealne na piknik, olbrzymia przestrzeń jest świetnym miejscem na zabawę w cieniu ruin zamku. To również idealne miejsce na zrobienie pięknych zdjęć.  Można by powiedzieć, że w zasadzie to tyle, jeśli chodzi o ten zamek, więcej atrakcji w tej części jury się nie znajdzie, ale jest tam coś wyjątkowego co pozwala odpocząć. Z uwagi na fakt, iż to drugi zamek, o którym za chwilę napiszę, przyciąga zdecydowaną większość turystów, ruiny zamku w Mirowie nie są aż tak oblegane, a to sprzyja melancholii jaką dają stare mury zamczyska. Pewnie nie długo, bo zamek tak jak wspominałem jest remontowany i obecni właściciele uruchomią machinę do zarabiania pieniędzy.

Dwa kilometry dalej znajduje się bliźniaczy zamek – Bobolice. Atmosfera tegoż miejsca jest zgoła inna. Oczywiście można dojechać tam samochodem tą samą drogą, przy której znajduje się zamek Mirów, ale ja polecam, aby ruszyć do zamku leśną drogą prowadzącą z Mirowskiej twierdzy.

Leśna droga jest oznakowana i nie wymaga jakiejś szczególnej kondycji. Po ok. 20 / 30 minutach drogi docieramy na wzgórze, z którego widać zamek Bobolice w całej okazałości. Na wzgórzu przygotowane są ławki i miejsce na ognisko, wprawdzie trochę zdewastowane, ale ta lekka dzikość ma swój urok. Kolejne miejsce, aby się zatrzymać i odpocząć, zrobić przystanek na kawę. Tak, tak dobrze rozumiecie, kawę trzeba mieć ze sobą w termosie, bo w okolicy raczej dobrej kawy nie uraczycie. Kiedy już zdecydujecie się spotkać z cywilizacją, to zejdźcie na dół, kierując się w stronę zamku. Tam już spotkacie wielu turystów, którzy przyjechali samochodami pod samą warownię, kupili bilety i czekają na przewodnika. Robią oczywiście zdjęcia, to znaczy próbują robić, bo nic dobrego raczej nie wyjdzie spod samego zamku, a na miejscówkę, którą wam poleciłem raczej się nie zdecydują z uwagi na szpileczki przyjezdnych księżniczek i mokasyny rycerzy, którzy Bóg raczy wiedzieć czemu założyli je do jeansów. Dlatego uwierzcie, do Bobolic najlepiej dostać się lasem podążając leśną drogą z Mirowa. Moment, w którym nagle spomiędzy koron drzew pojawi się piękny odremontowany zamek utkwi w waszych głowach na dłużej. Będzie efekt „wow” a przecież o to chodzi, aby jak najwięcej rzeczy w życiu nas zaskakiwało w miły sposób.

Tata, ojciec, Ojciec dyrektor, Rafał Bulski, Blog ojcowski, blogowanie, parenting

Tata, ojciec, Ojciec dyrektor, Rafał Bulski, Blog ojcowski, blogowanie, parenting

Tak jak powiedziałem wcześniej do zamku można wejść. Bobolice zostały pieczołowicie odnowione i dlatego warto zobaczyć, jak wyglądała średniowieczna twierdza. Bilety kosztują 15 zł normalne, 5 zł dla dzieciaków do tego należy doliczyć klimatyczne. W zamku spędzicie ok 40 do 60 minut.

Zawsze zastanawiałem się dlaczego lubię tak to miejsce. Czy to tylko sentyment wynikający z faktu, że jako dziecko spędziłem tam wiele czasu.  Pewnie tak, ale ta część Jury kryje w sobie jeszcze smak tajemnicy, nie jest do końca zniszczona przez bazarowatość  tandetnych atrakcji, które pojawiają się w Polsce wszędzie tam gdzie znajduje się coś wartościowego do zobaczenia. Tego w pobliżu zamków na szczęście nie ma. To miejsce na małą przygodę, krótką wyprawę, na stoczenie pojedynku w średniowiecznej scenerii jaką dają nam te stare jurajskie warownie. Zanim ruszycie w świat szukać wspaniały zabytków warto wybrać się do południowej Polski i pobłąkać się po starych zniszczonych – lub nie – zamczyskach.

 

Legendy głoszą, że dwa zamki łączy podziemny tunel, w którym to spotykali się piękna żona właściciela Bobolic z właścicielem Zamku w Mirowie. Owa miłość nie skończyła się dobrze, gdyż właściciel zamku w Bobolicach nakrył niewierną żonę i zamknął ją w tunelu, a jej kochanka zabił. Ale to tylko legendy…..

 

 

TAGI
POWIĄZANE POSTY

ZOSTAW KOMENTARZ

RAFAŁ BULSKI
Lokalizacja

Tak, tak Ojciec Dyrektor - kolejność jest absolutnie właściwa. Po pierwsze jestem tatą dwójki synów: Wiktora i Tymka, mężem cudownej żony – Karoliny. Po drugie jestem dyrektorem, który na co dzień pracuję na etacie i od ponad 13 lat zarządzam jednym z działów funkcjonujących w mojej organizacji.

Karolina Bulska
Kategorie
Erna - nieplanowana przygoda